123

Brak komentarzy

test

Wiecie że się oszukujecie?  Jak myślicie, (jeśli myślicie czasem) dlaczego sławetne „król jest nagi”, powiedziało dziecko?
To tylko taka bajeczka, mówicie?  A co jeśli rzeczywistość jest jeszcze gorsza? Jeśli oszukujecie nie tylko swoich szefów,  uśmiechając się w duchu że leszczu łyka bajerę..  Co jeśli oszukujecie się sami?  Czy dochodzi do was, że tak naprawdę, przepieprzacie swoje życie?  W którym momencie uwierzyliście, że dla paru złotych warto marnować swój czas? Kiedy właściwie zrezygnowaliście ze swoich zainteresowań, na rzecz bliżej nieokreślonego wykształcenia? Które da bliżej nieokreśloną pracę, której tak naprawdę nie lubicie, nie chcecie, nie doceniacie?  Tego chcecie dla swoich dzieci? Myślicie że docenią wasz zapiernicz po 10 godzin dziennie? Czy myślicie że nie ma innej drogi? Czy wiecie, że oszukujecie się tak dokumentnie, że nawet nie przyjdzie wam do głowy że można inaczej?  Wiecie?

Tak, kolejna notka o 8 miesiecy za późno. Czas szybko leci ostatnio.
Lokalnie zmian brak.
Projekt: Edukacja domowa – ma się dobrze. Daje dużo radości i dużo wyzwań.
I nadal uważam, że jest to obecnie najlepszy możliwy sposób edukacji.

Globalnie zmian zbyt dużo.

I tak.

Brak komentarzy

I tak ustawię flagę Francji na profilu Facebooka.
Gdybyście chcieli się nad tym zastanawiać – proszę bardzo , możecie.
Możecie też uważać, że jest to śmieszne. Ha Ha.
Że bez sensu, bo nic nie da.
Albo odwrotnie, możecie popierać, zmienić również swoje zdjęcie.
I możecie też narzekać, że nie było takiej akcji dla Rosjan, którzy też zginęli.
Chętnie przywitam również różnej maści satyryczne obrazki o wolności i stronniczości mediów, ignorujących rozmaite inne wojny i tragedie.
Dajcie wszystko co tam macie do powiedzenia, mądrego czy (w większości) głupio mądrego po skończone debilizmy.
Wolność.
My, tu , w tej globalnej wiosce – mamy wolność.

Z biegiem lat, czytam coraz mniej. Coraz mniej mam nadzieję na znalezienie czegoś naprawdę wartościowego. Może rosną mi wymagania, może poziom autorów spada żenująco nisko. Ale, żeby coś wydać , zdaje się że trzeba być naprawdę znanym i dobrym, sądząc po komentarzach rozmaitych grafomanów na rozmaitych forach.
Tylko że, niestety, poziom książek fantastycznych nadal pozostaje paskudnie niski. A skoro wszyscy chcą pisać fantastykę, wydawałoby się, że powinien być wysoki.
A tymczasem? Weźmy klasyka, „Pan Lodowego Ogrodu”. Pomijając skoki stylu , pierwszo i trzecio-osobowe narracje, świat już jakby znany i lubiany, od czasu istnienia „Zaklęcia apokalipsy”. Twórczo przemielony, ale jednak, ten sam, taki sam. No to może „Popiół i kurz” ? Eh, Constantine się kłania. A wszak i Constantine jest odtwórczy..
A ze świata ? Mamy „Tron”, kiedyś lubianego pisarza.. i nadal będę się trzymać nauczony przypadkiem pana Jordana reguły – nie zaczynać cyklu póki ostatni tom nie ujrzy światła dziennego.
Więc znikąd nadziei?
Żeby przeczytać coś dobrego, muszę to najpierw napisać?
Ale potem, gdzie wydać?
I tu, kłania się przypadek „Marsjanina”.
Człowiek sobie pisał, dłubał swojego Marsjanina i jestem przekonany, że żaden wydawca nie marnował swego cennego czasu na ten tekst. I autor , nawet nie myślał, że jakiś wydawca się zainteresuje. Wrzucił swoją książkę na amazona za minimalną cenę, po prostu żeby ludziom wygodniej się czytało , ot tyle.
A jak już się rozeszło w sieci – wydawcy zwietrzyli łatwą kasę. I proszę bardzo, tylko takim sposobem, znakomita książka może trafić na rynek. No dobrze, też nie jest świeża. Ma posmak książek o zdobywcach biegunów, wyprawach Nansena, Amundsena. Smak przygody i samotnej walki.
Za to, kapelusze z głów , za trzymanie się faktów i obecnego stanu możliwości technicznych . Za popularyzację wszystkich tych niesamowitych gadżetów, które jteraz używa NASA. Za pierwszą od bardzo, bardzo dawna, książkę Sf, Science przez duże S, i fiction, przez małe f.
I tym bardziej, po przeczytaniu „Marsjanina”, wraca niesmak.. co teraz czytać? Jak tu żyć?

Jak co roku, czas na nostalgiczną notkę o przemijaniu i czego to się nie udało osiągnąć..

Ale najpierw R E K L A M A
Kup GRZDYLA! Za JEDYNE 50 ZL ! Mozesz go potem wyrzucić.
Albo – przelej 50 ZL, na podany numer konta, a wyrzucimy GRZDYLA za ciebie!

A teraz ankieta:
czy ta notka:
-podoba ci się?
-bardzo ci się podoba?
-chcesz zwiększyć limit karty kredytowej?
-a może chociaż chcesz wziąć kredyt na pozostałe 23 lata?

I tu koniec reklamy.
Te notkę sponsoruje firma budowlana „DUPLO czy nie DUPLO”
Sponsorem poniższej notki jest sieć aptek Lewatywa Expres, życzymy przyjemnego czytania!

2014 szybko minął jakoś, a z fajnych rzeczy – zacząłem grać w Ingressa… a z mniej fajnych – łysieję i siwieję jednocześnie.

A teraz R E K L A M A !

Srykle

Brak komentarzy

Ku przestrodze – od Wiwerna- dla potomnych. Jeśli kiedykolwiek przyjdzie wam ochota na jakąś książkę fantasy czy sf. Co nie jest czymś dziwnym, bo naprawdę zdarzają się bardzo ciekawe książki i cały ten gatunek bywa mocno niedoceniany przez literaturoznawców. Wtedy, zawsze, ale to zawsze, wybierajcie albo pojedyńcze książki, albo cykle które są już zakończone. W przeciwnym razie ryzykujecie że zostaniecie na drugim tomie, podczas gdy będzie ich bliżej nieokreślona ilość i po spędzeniu paru godzin na czytaniu zostaniecie w zasadzie z niczym. A za rok i tak nie będzie się wam chciało wracać do całej tej historii. Co napisał Wiwern, po przeczytaniu „Złodzieja wrót” O.S. Carda.

I tak to

Brak komentarzy

Dziś udało się odzyskać coś co można było mieć już jakieś 10 lat temu – klawiaturę bluetooth z polskimi znaczkami, połączoną ze smartfonem. Ok, 10 lat temu to był plamtop firmy palm, obecnie już zbankrutowanej.
Teraz, ta sama funkcjonalność wymaga dodatkowej  płatnej aplikacji , bo sam Android nie obsługuje polskich znaczków. Wersja 4.4 Androida jeszcze nie doczekała się wsparcia polskiego języka – od polskich znaczków zaczynając, a na rozpoznawaniu poleceń w języku polskim kończąc.
Google nie stać na zbędne fanaberie, na  które było stać Palm’a.
I może coś  w tym jest, skoro Google ma się świetnie, a Palm już niekoniecznie.

No i minął 2013 w zawrotnym tempie.  Notka miała być tuż po nowym roku.
Zabawne jak czas przyspieszył, ciekawe kiedy zwolni. Ze zmian:
-mieszkanie to samo
-samochody trzy – przybywa ich zamiast maleć
-dziecko coraz większe, zmieniło szkołe po raz trzeci, tym razem na dobrą.

Z powodu śmierci teściowej, chociaż powinienem napisać mamy – urządziliśmy sobie szaleńcze wakacje, jakie się już mam nadzieję nie powtórzą.
Bory Tucholskie, Majorka, Dania jakoś nie zmniejszyły poczucia straty. Mimo wszystko.

Dorosłość, coraz bardziej zagląda nam w oczy.

2014

Brak komentarzy

Nadal brak im notek.


  • RSS